Czy dorosłym mogą podobać się powieści dla młodzieży?

Witajcie ;)

Pytanie, które zadałam w tytule tego posta może wiele osób zaskoczyć. Skąd pomysł na taki właśnie wpis? Co mnie skłoniło do tych jakże głębokich przemyśleń na temat literatury? Motywacją były dla mnie książki Carlosa Ruiza Zafóna. Prawdopodobnie wiele osób zna jego „Cień wiatru” czy też „Grę Anioła”, jednak nie o te powieści mi chodzi. Hiszpan jest bowiem autorem kilku bardzo poczytnych powieści młodzieżowych.

Ja oczywiście najpierw przeczytałam dwa wymienione wyżej utwory i to właśnie za ich sprawą postanowiłam sięgnąć po „Marinę”, „Światła września” i „Pałac Północy”. Przede mną jeszcze „Książę Mgły”. Dlatego też mając porównanie literatury „dorosłej” i „młodzieżowej” Zafona postanowiłam pokusić się o krótką wypowiedź w tym względzie.

Muszę przyznać, że wszystkie książki czyta się bardzo dobrze i pochłania się je naprawdę szybko, jednak jeżeli „Cieniem wiatru”, „Grą Anioła” i „Więźniem nieba” byłam wręcz zachwycona, o tyle pozostałe książki nie wzbudziły już we mnie takich uczuć. Oczywiście, jak wspomniałam wcześniej, podobały mi się, ale to jednak nie to samo. Mój podstawowy zarzut to zbyt dużo fantastyki, oczywiście jej elementy pojawiają się również w pozostałych utworach, jednak wszystko jest tam o wiele bardziej realne. W książkach dla młodzieży Zafona jest po prostu mnóstwo niemożliwych do wytłumaczenia zdarzeń, a pewne wątki rozwiązują się, jak dla mnie, w zbyt oczywisty sposób.

Nadal obstaję jednak przy tym, że jest to bardzo przyjemna literatura, po którą warto sięgnąć, kiedy chcemy przeczytać coś lżejszego. Tak więc – podobać się może, ale raczej nie zachwyci.

Tak czy siak, najlepiej przekonacie się o tym na podstawie własnych doświadczeń, dlatego zapraszam do lektury :)

Jako zachętę zamieszczam filmik promujący książki Zafona, z naciskiem na „Więźnia nieba” (narracja po angielsku, ale myślę, że nie będzie z tym większego problemu;)

Pozdrawiam,
Paula ;)