Bridget Jones – Szalejąc za facetem – moja recenzja

Cześć!

Stało się! Miałam w swoich rękach Bridget Jones – Szalejąc za facetem i zatraciłam się w tej lekturze. Mimo postawionego planu, że będę czytać zaledwie 100 stron dziennie, aby przez cały tydzień delektować się książką, wciągnęłam ją w dwa wieczory (uuups!), ale jak inaczej dawkować sobie historię Bridget, która rozśmiesza nas do łez i czasami chwyta za serce i zastanawiamy się, jak MY byśmy sobie poradzili w podobnej sytuacji? Ale od początku!

Bridget wydawać by się mogło miała super życie pod koniec „w pogodni za rozumem” – była z Markiem, miała stabilną pracę, małe problemy z wagą i planowała dalsze życie. Niestety teraz wszystko się zmienia. Bridget ma dwójkę małych dzieci i .. nie ma Marka. Zmarł, powodując dużą pustkę w jej wielkim sercu. Oczywiście przeprasza się z przekąskami, alkoholem, papierosami i woli gnić w domu przed kanapą niż wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak po jakimś czasie jej zwariowani przyjaciele pomagają jej w żałobie. Biorą w obroty, a ta.. zdobywa nową miłość.. problem w tym, że jest on młodszy o jakieś 20 lat, ale kto by się tym przejmował?

Za co kocham główną bohaterkę? Bo jest taka prawdziwa, jest śmieszna, jest zaprzeczeniem kanonów piękna, pokazuje, że kobieta z krągłościami również może zawrócić w głowie. Jej rozsypane życie wbrew pozorom ma się w idealnym porządku, a alkohol jest po to, aby go pić, prawda? A nie udawać, że go nie lubimy. Problemy z wagą? Są, ale co z tego? Trzeba żyć zgodnie z własnym sumieniem, a nie męczyć się – jest to bezsensowne! Helen Fielding – dziękuję, że udostępniłaś mi kolejny rozdział z historii mojej ulubionej bohaterki!

Pozdrawiam i całuję,

Paula

źródło zdjęcia: www.saraivaconteudo.com.br