David Lagercrantz – Millenium. Czy powinniśmy po nią sięgać?

d2de7af2-d863-11e4-b2ec-0025b511226e

źródło: tvn24.pl

Co prawda Stieg Larsson nie doczekał się realnej publikacji żadnej z jego książek. Zanim opuściły drukarnię, pisarz zmarł z powodu zawału serca. Jednak cała trylogia Millennium wyszła spod jego pióra. Dlatego takim zaskoczeniem była informacja o czwartej części (która według wieloletniej partnerki pisarza, miała zaledwie kilka stron, a ona jest jedynym właścicielem dzieła..).

Prawda jest taka, że Stieg Larsson zanim umarł, nie pozostawił żadnego testamentu, nie miał ślubu z kobietą swojego życia, a całą śmietankę jego kunsztu pisarskiego spijał jego brat i ojciec, z którym autor nie miał nigdy kontaktu. Nie był dzieckiem z szczęśliwej rodziny, wychowywany przez dziadków, później żył na własną rękę. Nic poza urodzeniem nie otrzymał od rodziców czy brata. Jednak oni nie mieli problemu z odebraniem milionów i praw do jego dzieła. Najwyraźniej publikacja trzech książek to i tak mało dla nich, dlatego wraz z wydawnictwem zdecydowali się na napisanie czwartej części przez dziennikarza Davida Lagercrantza.

Nie można go o nic winić – dostał zlecenie, chciał zarobić, wykonał je. Moralność dzieła jest tutaj kwestią dyskusyjną, która powinna dotknąć przede wszystkim rodzinę. Partnerka Larssona pozostała z niczym, no.. z pięknymi wspomnieniami życia z mężczyzną, który był dla niej wszystkim. To ona go wspierała, pomagała, a i tak zabrano jej wszystko co z nim związane. Łącznie z tym, że sam Stieg nie chciał komercjalizować swoich książek. Napisał, bo to czuł, miał pasję i talent. Talent, który zamieniono na miliony, na film i kolejne książki. Dlatego tutaj powstaje istotne pytanie – sięgać po czwartą część czy nie?