Nauka języków z książką?

źródło: pinterest.com

Dzień dobry wszystkim Czytelnikom!

Ostatnio naszła mnie refleksja, jako, że często przeglądam książki różnych wydawnictw. Czy czytanie (pierwszy, bądź drugi raz) książki, ale w języku OBCYM może nam pomóc w nauce?

Aby dokładnie Wam odpowiedzieć na to pytanie, zajrzałam do oferty kilku wiodących wydawnictw z języka angielskiego i zamówiłam kilka książek na różne poziomy (A1, A2, B1, B2) i wiecie co zauważyłam? Bardzo duże różnice. Nie tylko w samej objętości książek, ale czasach, słownictwie i co ważne – ćwiczeniach. Tak! To ostatnie najbardziej mnie zaskoczyło. Po każdym rozdziale, który zwykle miał kilka stron, można sprawdzić ile zrozumieliśmy z książki i wykonać testy sprawdzające. Jak dla mnie jest to świetna zabawa.

Ale czy sprawdzi się to w czytaniu oryginalnych powieści? Z tym może być pewien problem. Dużo lektur jest pisanych specyficznym językiem, gwara, historia, czas ma tutaj duże znaczenie. I niestety możemy czegoś nie zrozumieć. A trochę byłoby szkoda, żeby czytać dla samego czytania, bez rozumienia. Chociaż i w języku polskim są znane takie przypadki, prawda? :)

Całuję
Paula!

Agatha Christie – Dom zbrodni

Agatha Christie – Dom Zbrodni

Czytaliście kiedykolwiek książki Agathy Christie? Bo ja swoją przygodę rozpoczęłam od „Domu Zbrodni”. Długo słuchałam od znajomych jak to jej powieści trzymają w napięciu, do samego końca nie wiadomo kto zabił i .. dlaczego? I tutaj też nie jest inaczej. Cieszę się, że od tej książki rozpoczęłam spotkanie z Panią Christie, bo mogłam mieć delikatny obraz tego, co będzie mnie czekać w kolejnymi.

Dom Zbrodni nie jest długą książką. Na kindlu miałam może ze 150 stron, ale za to jest bardzo treściwa. Mamy głównego bohatera – Charlesa Haywarda, który chce rozwiązać zagadkę śmierci dziadka swojej ukochanej (Sophie) – Arystydesa. Sprawa nie jest łatwa, ponieważ do morderstwa doszło w rodzinnym domu, w którym mieszkają trzy pokolenia. Wielodzietna rodzina, senior rodu z nową żoną i nie do końca normalni ludzie. Czy Charlesowi uda się dojść do tego, kto zabił seniora? A w grę wchodzą jeszcze duże pieniądze.

Doskonale sobie zdaję sprawę, że Dom Zbrodni jest tylko początkiem i nie do końca szczytem możliwości Pani Christie. Ale już ta opowieść spowodowała, że chętnie sięgnę po kolejne. I jeszcze mały cytat samej autorki:

„Dom zbrodni” to jedna z moich ulubionych książek. Przez lata chodziła za mną, obmyślałam ją, przyrzekałam sobie: Pewnego dnia, kiedy będę miała mnóstwo czasu, zacznę ją pisać. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że na pięć powieści, które są ciężką pracą, jedna jest przyjemnością. Ta właśnie była przyjemnością.”

(źródło wikipedia)

zdjęcie pobrałam ze strony www.empik.com

 

Inferno – recenzja książki

Mam dzisiaj przyjemność opowiedzieć Wam coś o najnowszej książce Dan Browna. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu (no, może odrobinę przesadzam z tym „kilkanaście”) wzięłam do ręki Kod Leonarda Da Vinci – często też mogę widzieć na ekranie telewizora filmową wersję tego dzieła. Bardzo wtedy sobie ceniłam autora i jego twórczość, ponieważ tą „cegłę” połknęłam dosłownie w dwa czy nawet trzy wieczory. Przygody Roberta Langdona tak mnie fascynowały, że z niecierpliwością oczekiwałam na kolejne dzieło i śledziłam wybór aktorów do filmu (Tom Hanks idealnie sprawdził się w tej roli). Niestety, wraz z kolejną książką, traciłam nadzieję, na dobrą akcję i angażującą treść. Bałam się, że Dan Brown okaże się autorem jednego dzieła, a każde kolejne będzie wydawane i promowane wyłącznie jego nazwiskiem, a treści będzie.. brak.

Kolejna książka po Kodzie Leonarda była fiaskiem. Czytałam ponad miesiąc, męcząc się przy tym strasznie, dlatego z drżeniem ręki sięgnęłam po Inferno. Zastanawiałam się, czy te pieniądze nie będą wyrzucone w błoto. Dlatego może teraz trochę o samej treści..

Po raz kolejny spotykamy się z Robertem Langdonem – tym razem akcja zaczyna się w szpitalu. Budzi się on, nie wiedząc co tutaj robi, dlatego, ani skąd w jego kieszeniach znajdują się kolejne tajemnicze przedmioty.  Nie ma zbyt wiele czasu na myślenie czy regenerację, bo znowu zbiry czyhają na jego cenne życie! Akcja dzieje się w pięknej Florencji – pościgi, rozwiązywanie zagadek i podążanie wskazówkami, by znowu zatracić się w historyczne dzieła – tym razem DANTE jest motywem przewodnim.

Książce jeszcze brakuje do Kody Da Vinci, jednak było nieco więcej akcji niż w poprzednich dziełach. Plus Wenecja, którą tak bardzo kocham! Czego tutaj chcieć więcej? Polecam na mroźne wieczory.

Pozdrawiam,

Paula

Krótko i na temat

Dziś ćwiczymy krótkie formy wypowiedzi ;)

Te kilka zdań poświęcę wytłumaczeniu się, dlaczego od pewnego czasu nie napisałam ani słowa… Otóż odpowiedź jest prosta – czytam! Ale co to za książka? Tego jeszcze Wam nie zdradzę. Powiem, a właściwie napiszę, tylko, że to coś naprawdę długiego i wciągającego, a dodatkowo coś, do czego długo nie mogłam się przekonać. Historia trochę podobna do tej z „Wichrowymi wzgórzami” (patrz poprzedni wpis), ale nie do końca taka sama, bo gatunek bardzo się różni.

Tak czy siak, na razie potrzymam Was w niepewności, ale zaręczam, że następny wpis będzie o wiele dłuższy, bo lektura jest naprawdę sążnista i można opowiadać o niej godzinami. Może wyjdzie z tego nawet coś na kształt cyklu tekstów? Zobaczymy :)

W ramach małej podpowiedzi umieszczam fragment muzyczny, który dla wielu osób będzie wystarczającym wyjaśnieniem ;)

Pozdrawiam,
Paula