Czytać albo nie czytać… Oto jest pytanie!

Cześć :)

Po przeczytaniu „Gry o Tron” postanowiłam podgonić trochę z tak zwanym kanonem i wzięłam się za klasykę, ale cały czas po głowie chodzi mi pewna książka, do której nie jestem do końca przekonana. Mówiąc dokładniej chodzi mi o „Pięćdziesiąt twarzy Greya” autorstwa pani ukrywajcej się pod pseudonimem E. L. James, czyli powieść, a właściwie pierwszą część trylogii, która ostatnimi czasy stała się jedną z najpopularniejszych książek.

Mój problem polega na tym, że nie do końca jestem w stanie zrozumieć ten fenomen. Oczywiście nie jest to ostateczna ocena, ponieważ swoje przemyślenia snuję z pozycji osoby, którą książki jeszcze nie czytała. Jednak zapoznając się z krążącymi w prasie i w Internecie recenzjami oraz najróżniejszymi opiniami, wydaje mi się, że jest to powieść, która nie przypadłaby mi do gustu.

Niestety, a może na szczęście, fakt, że autorka bez ogródek i dość często opisuje sceny łóżkowe, nie jest dla mnie żadną rekomendacją. Odważna książka nie jest jeszcze równa dobrej książce. Poza tym wydaje mi się to trochę szukaniem taniej sensacji i właśnie dlatego nie mogę się przełamać i cały czas czekam na lepszy moment, żeby rozpocząć czytanie.

Może Wy moglibyście wypowiedzieć się w tym temacie i doradzić mi, czy rzeczywiście warto.

A tak całkiem na marginesie, nie przekonują mnie też te okładki…

 

Pozdrawiam,

Paula :)