Tess Gerritsen – Ciało

Może wstyd przyznać, ale z twórczością Tess Gerritsen spotkałam się po raz pierwszy. Akurat w jednej z księgarni internetowych była promocja na jej ebooki i stwierdziłam, że skoro kosztuje jakieś 15 złotych, to czemu i by jej nie przeczytać?

Wybrałam „Ciało” spośród wielu propozycji i muszę powiedzieć, że jestem wręcz zachwycona tym thrillerem. Na początku zaskoczyło mnie to, że autorska w bardzo precyzyjny sposób opisywała wszelkie kwestie medyczne, później doczytałam, że zanim stała się wziętą autorską, była.. lekarzem. Jej książka była bardzo wnikliwa, nie brakowało opisów jak akcji.

Ale o co tak naprawdę chodzi? Książka opisuje wydarzenia w mieście, które zaniepokoiły patologa. Do kostnicy trafiały ciała osób młodych, które spożyły nieznany narkotyk, a jego identyfikacja jest niezwykle trudna i.. niebezpieczna. Wraz z milionerem, właścicielem laboratorium próbuje odkryć mroczną prawdę. Powiem tak – dwa wieczory i książka jest przeczytana! To chyba najlepsza rekomendacja.

 

Matka Makryna – Jacek Dehnel

Matka Makryna Jacka Dehnela to literatura ambitna. Jest to książka nominowana do nagrody Nike 2015, która wprawdzie nagrody nie wygrała, ale opowiada o bardzo ciekawych rzeczach – oto w 19 wieku żyła sobie pewna kobieta,  która dla urozmaicenia sobie życia postanowiła udawać mniszkę.

Książka jest to nietypowa, dla niektórych być może trudna, ponieważ nie jest to wesoła opowieść o tym, jak to pewna pani miała kochanka, jest to opowieść mówiąca o monastycyzmie i poruszająca kwestie narodowa. Dla wielu osób jednak jest to książka bardzo zabawna, bowiem Makryna Mieczysławska, główna bohaterka snuje opowieści bardzo… fantazyjne. Opowiada jak to była prześladowana, jako mniszka zakonu unickiego, przez kościół prawosławny. Pojechała potem nawet do Paryża i uwierzył jej nawet Mickiewicz i Słowacki! Szczególnie podobno Juliusz Słowacki płakał nad jej losem.

Jest tutaj pokazany przykład, jak to można sobie opleść wokół palca wielu ludzi. Makryna Mieczysławska została później nawet przełożoną pewnego zakonu i całkiem nieźle radziła sobie w Rzymie! A wszystko za sprawą tego, że miała wybujałą fantazję.

Obóz świętych – Jean Raspail

Obóz świętych – nie jest to nowa książka, lecz napisana w latach siedemdziesiątych przez Jeana Raspaila, ale… można powiedzieć, że właśnie dzisiaj, w tym akurat momencie wiele osób odkrywa ją na nowo.

Literatura symboliczna

Tak, Obóż świętych to książka symboliczna. I apokaliptyczna. W latach siedemdziesiątych Jean Raspail przewidział, że w Europie, a szczególnie we Francji zaostrzy się problem z Francuzami. Choć tak naprawdę w książce jest mowa o uchodźcach znad Gangesu, to jednak dzisiejsi  uchodźcy również pochodzą z tych terenów. Czyli ze Wschodu. Wschód to zupełnie inna cywilizacja – o ile my jesteśmy w cywilizacji Zachodu – łacińskiej, ci ludzie – tak w książce, jak i w rzeczywistości obecnej, są z dalekich wschodnich stron. I trudno jest się porozumieć, rodzi to konflikty.

Książka opisuje najazd na Francję ludzi znad Gangesu i efekt, jaki to wywołuje. Są dwie strony – jedna lewicowa, która chce przyjąć uchodźców, przybywającą – jak nazywa to Raspail – na fali litości i fali piękna (bo ci ludzie czują, że spotka ich we Francji piękno, kraina mlekiem i miodem płynąca, są skupieni na dobrach materialnych, bogactwie Europy Zachodniej). A druga frakcja to konserwatyści (sam autor jest rojalistą, zwolennikiem monarchii i tradycji).

Literatura symboliczna ma to do siebie, że pojawiać w niej mogą się różne symbole – na przykład toposy. W książce Obóz świętych mamy taki topos – dziecka starca. Dzieci – które w książce są symbolem naiwności, można powiedzieć, że są metaforą takiego omamienia, szczególnie że potem te dzieci „zamieniają” się w karły.

Czytamy coraz dłuższe książki!

Ostatnio natknęłam się na artykuł, który pokazuje, że przez ostatnie 15 lat nasze gusta czytelnicze się zmieniły – na PLUS! Sięgamy po coraz dłuższe książki. Wynika, że w porównaniu z 2000 rokiem, nasze pozycje są o 25% większe.

czytanie-ksiazek-na-telefonie-i-tablecie

Żeby było jeszcze ciekawiej, za tak pozytywną zmianę odpowiada.. czytelnictwo tabletowe! Wiecie na czym to polega? Już tłumaczę. Widząc w księgarni grubą książkę, zaczynamy się zastanawiać – jak długo zajmie nam czytanie? Pewnie wieki! Dlatego niekoniecznie ją kupimy. Inaczej to wygląda pod kątem ebooków! Tutaj widzimy tylko rozmiar pliku, wgrywamy go na czytnik i.. zabieramy się. Postęp paska (przynajmniej ja tam mam) jest procentowy, dlatego do końca nie wiemy czy książka ma 200 czy 250 stron, a poza tym nie robi to nam żadnej różnicy, ponieważ książka nie jest.. ciężka :)

Czy i Wy czytacie książki na tabletach i czytnikach? Czy ebooki rzeczywiście są pozytywną zmianą? Czekam na Wasze opinie!

Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin – Aleksandra Świstow

Po książkę sięgnęłam z wielką radością – ponieważ od miesięcy śledzę bloga Oli i jestem pod wrażeniem jej przygód, odwagi i pięknych zdjęć, jakie publikuje. Wierzyłam, że w książce znajdę wszystko to i jeszcze trochę i powiem Wam, że się nie rozczarowałam.

z2

Laowai to przede wszystkim zbiór opowiadań, historii z życia wziętych, które przytrafiły się Oli. Do tego cudowne zdjęcia i energia, którą czujemy na każdej stronie. Ola ma wyjątkowy dar do opisywania zwykłych rzeczy w niezwykły sposób – zabawny, lekko poważny gdy trzeba. Czytając jej książkę, dosłownie czułam się, jakbym stała obok niej. Poza tym, przytacza takie historie, życie Chińczyków, którego się w ogóle nie spodziewamy – tym samym możemy się nauczyć czegoś nowego. Chiny to nie tylko wielka fabryka, ale i niesamowicie kreatywny naród, który potrafi podrobić nawet ryż! Polecam Wam gorąco tę książkę. Moim zdaniem, każdy kto ją chwyci w ręce, będzie zadowolony, ale i.. zaskoczony!

Całuję,
Paula.

 

Dziewczyna z pociągu – Paula Hawkins

Jak już wielokrotnie podkreślałam, uwielbiam kryminały i książki, które do ostatniej strony trzymają w napięciu. „Dziewczyna z pociągu” jest tego typu dziełem, a pozytywne opinie o thrillerze wystawili między innymi – Stephen King czy Tess Gerritsen (moi mistrzowie horrorów) w których nie oszczędzali pochlebnych opinii. Książka nie do przegapienia!

dzp

Historia na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od tego, co do tej pory widzieliśmy / czytaliśmy. Jest sobie młoda dziewczyna, która codziennie jeździ do pracy tym samym pociągiem, mija te same perony. Przy jednym z nich jest piękne osiedle, a ona każdego dnia obserwuje mieszkańców, myśląc, że ich zna, w końcu spotyka ich tak często. Pewnego dnia zauważa coś przerażającego, co totalnie zmienia jej świat.

Książka długo się rozkręca, delikatnie dozując emocje, żeby na końcu zrobić wieeeeelkie BOOM! Ciężko się po nim podnieść, na pewno będziecie zaskoczeni tak samo jak ja. Ale nie będę już więcej zdradzać, oj nie nie! Do przeczytania. Na już :)

Sekretne życie pszczół – Sue Monk Kidd

converterźródło: nexto.pl

Sekretne życie pszczół – Sue Monk Kidd

Książka jest jedną z najpopularniejszych spośród dzieł Sue Monk Kidd. Opowiada o konfliktach rasowych, a także prawdziwej przyjaźni pomiędzy kobietami, która wytrzymuje trudy – nawet silnych podziałów. Powieść rozpoczyna się od kreacji Lily – dziewczynki o jasnej karnacji, która ma ledwo 14 lat. Kilka lat wcześniej przez przypadek (była w końcu nieświadomym dzieckiem) – zastrzeliła swoją matkę. Wychowuje ją oschły ojciec, który nie stroni od agresji, ale również jest niezwykle nieszczęśliwym człowiekiem, który cały czas żyje z poczuciem winy.

Lily chce odzyskać spokój wewnętrzny dlatego podąża drogą swojej mamy, trafiając do pasieki w Tiburon, gdzie mieszkają czarnoskóre kobiety. Dla dziewczynki to azyl, bezpieczne miejsce, w którym jest w stanie odzyskać wiarę w siebie. W powieści ukazana jest rzeczywistość Stanów Zjednoczonych w latach 60-tych ubiegłego wieku. Teoretycznie niewolnictwo już nie istniało – ale tylko na papierze. Smutne, ale niezwykle prawdziwe.