Propozycje książek na wieczór

Cześć wszystkim!

Dzisiaj postanowiłam przygotować dla Was kilka propozycji książek, którym można się oddać w zimowe wieczory. Są to lekkie, ale bardzo angażujące propozycje, które z miejsca pokochacie. Dlatego zapraszam do mojego TOP3!

Kocham Nowy Jork – Isabelle Laflèche

Młoda prawniczka z Francji rusza na podbój USA,otrzymując propozycję pracy na Wall Street. Autorka ukazuje, jak wygląda rzeczywistość w tymże miejscu. Pełno intryg, plotek i wyścig szczurów. Jednak bohaterka – młoda karierowiczka postanawia dać sobie ze wszystkim radę, mając perfumy Diora i dużą pewność siebie. Propozycja głównie dla kobiet – ostrzegam! Zatracisz się w tej pozycji!

Kapitan. Na służbie – Richard Phillips

Chcesz poczuć deszcz emocji? Chcesz sięgnąć po książkę, która jest na faktach, a gdy ją czytasz, włosy na ciele zaczynają się jeżyć? Jeżeli tak – sięgnij po Kapitan. Na służbie – być może już widzieliście film Kapitan Phillips – właśnie na podstawie tej książki powstała ekranizacja. Mówię Wam, całość czyta się jednym tchem, cały czas zastanawiając się, jak on dał radę! Lepsze od rasowych thrillerów!

Kochanki i królowie. Władza kobiet – Benedetta Craveri

Powiem szczerze – do lektury zachęciła mnie okładka i sam tytuł. Uwielbiam opowieści o ambitnych kobietach, które pomimo niesprzyjających warunków sięgały po to, co chciały. Co prawda nie popieram wszelkich ich decyzji i sposobów dojścia do sedna sprawy, jednak liczy się wyczucie czasu. Przecież kilkaset lat temu kobiety pachniały, wyglądały, zajmowały się dziećmi i domem, a nie władzą. I tutaj możesz się zdziwić. Jak to się mówi, może i mężczyzna jest głową domu / kraju, ale to kobieta jest szyją i tak właśnie jest i w książce. Spotkacie tutaj same fakty, bez owijania w bawełnę. Ja książkę przeczytałam w zaledwie jeden wieczór.

Pozdrawiam,

Paula

Inferno – recenzja książki

Mam dzisiaj przyjemność opowiedzieć Wam coś o najnowszej książce Dan Browna. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu (no, może odrobinę przesadzam z tym „kilkanaście”) wzięłam do ręki Kod Leonarda Da Vinci – często też mogę widzieć na ekranie telewizora filmową wersję tego dzieła. Bardzo wtedy sobie ceniłam autora i jego twórczość, ponieważ tą „cegłę” połknęłam dosłownie w dwa czy nawet trzy wieczory. Przygody Roberta Langdona tak mnie fascynowały, że z niecierpliwością oczekiwałam na kolejne dzieło i śledziłam wybór aktorów do filmu (Tom Hanks idealnie sprawdził się w tej roli). Niestety, wraz z kolejną książką, traciłam nadzieję, na dobrą akcję i angażującą treść. Bałam się, że Dan Brown okaże się autorem jednego dzieła, a każde kolejne będzie wydawane i promowane wyłącznie jego nazwiskiem, a treści będzie.. brak.

Kolejna książka po Kodzie Leonarda była fiaskiem. Czytałam ponad miesiąc, męcząc się przy tym strasznie, dlatego z drżeniem ręki sięgnęłam po Inferno. Zastanawiałam się, czy te pieniądze nie będą wyrzucone w błoto. Dlatego może teraz trochę o samej treści..

Po raz kolejny spotykamy się z Robertem Langdonem – tym razem akcja zaczyna się w szpitalu. Budzi się on, nie wiedząc co tutaj robi, dlatego, ani skąd w jego kieszeniach znajdują się kolejne tajemnicze przedmioty.  Nie ma zbyt wiele czasu na myślenie czy regenerację, bo znowu zbiry czyhają na jego cenne życie! Akcja dzieje się w pięknej Florencji – pościgi, rozwiązywanie zagadek i podążanie wskazówkami, by znowu zatracić się w historyczne dzieła – tym razem DANTE jest motywem przewodnim.

Książce jeszcze brakuje do Kody Da Vinci, jednak było nieco więcej akcji niż w poprzednich dziełach. Plus Wenecja, którą tak bardzo kocham! Czego tutaj chcieć więcej? Polecam na mroźne wieczory.

Pozdrawiam,

Paula